Cwałem przez życie

Wpisy

  • czwartek, 16 kwietnia 2015
    • Misz masz

      Piotrek wyzdrowiał a ja się pochorowałam. W sumie to nie wiem czy to alergia czy choroba ale robię za gruźlika i całkiem nieźle mi to wychodzi. Tymczasem trzeba pracować. 

      Ostatnio żyję od wyjazdu do wyjazdu - tym razem czekam na majówkę, bo znów jedziemy do Czarnego Lasu. Odliczam dni i wyglądam K.

      Tato mój ma niedokrwistość typu AB, czyli niedobór B12, stąd wszystkie problemy. Wiedziałam, że przyczyna tych wszystkich problemów musi mieć wspólny mianownik. Przeryłam Szczeklika i wygląda na to, że większość objawów powinna się cofnąć przy odpowiednim leczeniu. Łącznie z otępieniem.

      Mój brat zaprosił mnie i K na imprezę z okazji swojej 10 rocznicy ślubu. Uprzedził mnie jednak, że zaprosił też Rexa. Tak więc nie idziemy i powiedziałam mu, że sorry, ale nie chce mi się już do nikogo naginać i wesele naszej siostry było ostatnią wspólną z Rexem imprezą.

      Absurd to jakiś i brak wyczucia, ale daleka jestem od oczekiwania od mojego brata, żeby zerwał relacje z Rexem ze względu na mnie. Skoro się lubią, to proszę bardzo, ale niech mi pozwolą nie brać w tym udziału. To, co dobre, to przestało mnie to boleć, postęp więc zaliczony.

      Za chwile będzie lato, a ja czuję w sobie tą wiosnę i nową, świeżą energię. Chłopcy rosną, zaraz będą wakacje i kolejna klasa. Michał wszedł ostro w wiek dojrzewania, ze wszystkimi hormonalnymi problemami z cerą. Zadaje pytania z tzw "męskiej" strony świata, na które niekoniecznie znam odpowiedzi z autopsji. Proponuję mu, żeby moją odpowiedź zweryfikował z odpowiedzią Rexa, a on mówi, że woli zapytać K. Bo Rex wyśmiewa. Szkoda, że tak jest. Dobrze, że ma zaufanie do K.

      Zrobiłam dziś porządek na balkonie i jutro zasiadam tam z kawą. Wypadałoby jeszcze jakieś kwiatki zakupić. Może w sobotę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Misz masz”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      czwartek, 16 kwietnia 2015 18:30
  • czwartek, 09 kwietnia 2015
    • Zderzenie

      Co jakiś czas zderzam się z życiem. Czołowo. Tak dla zasady. Moje życie bez wstrząsów nie funkcjonuje.

      No więc, jak jest cudnie i miło, zawsze coś rypnie. I tym razem tak się stało. W poniedziałek odbierałam chłopców od Rexa i okazało sie, że Piotrek chory. Kaszle jak gruźlik, więc trzeba było do lekarza z nim. No to pojechałam. Potem do apteki po antybola. Też pojechałam. Potem z antybolem do gęby Piotrka. I tu zonk. Bo gęba nie chce. Bo są granulki. A kiedyś się nimi zakrztusił. I co z tego, ze wodą też się krzustił a dalej pije. Granulkami zakrztusił się bardziej.

      Aaaaaa ja do pracy muszę i nei mogę, no bo bez antybola nie wyzdrowieje ten mój Antyantybol.

      No i jazda przez godzinę. Strzykawką nie, łyżeczką nie, z sokiem nie (sprawdziłam czy tak można). Kara? Trudno: daj mamo tą karę bo i tak nie wypiję. Nie kochasz mnie mamo, tylko kary dajesz. 

      Boże za co? Za co???? Że niby cierpliwa jestem, tak? albo może za mało i to takie szkolonko jest małe, tak?

      Dobrze, będę się szkolić i całe życie, tylko zrób coś, żeby Młody lekarstwo zjadł i żebym mogła do pracy pojechać.

      Po godzinie jestem w takim stanie, że wylewam lekarstwo do zlewu i jadę do pracy rycząc. Ryczę jeszcze trochę w pracy nawet po cichu, aż w końcu uświadamiam sobie jakie to głupie i przestaję. No bo ludzie inne problemy mają, a ja tu się kaszelkiem przejmuję i odpornością mentalną mojego dziecka. 

      Przecież zawsze można w pięciu chłopa wziąć toto nadąsane maleństwo i tyłek nakłuć jak potrzeba zajdzie, no bo jak syropku nie, to zastrzyki. 

      I tak pana wyleczymy! A co! 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Zderzenie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      czwartek, 09 kwietnia 2015 23:37
    • Święta

      Były najpiękniejsze. K wiedział, czego mi brakuje, albo inaczej: co mnie stawia do pionu. Odrobina luksusu, odrobina uwagi i nic nierobienie. W zasadzie nic nowego:)

      Ale prywatne jacuzzi z paterą owoców i winem, przy świecach - to było zawsze moim marzeniem.

      Do tego K mi się oświadczył. Tak można powiedzieć. Bo te oświadczyny to były tak wstępnie, albo się wygadał, że ma taki zamiar. Ale to potrwa pewnie jeszcze z rok, zanim się ziści. Albo i dłużej, dopóki nie pozamyka swoich spraw, które dla mnie są nie do przeskoczenia, gdy pozostaną otwarte. A że zamyka je 5 lat już, to pewnie za szybko się to nie skończy.

      Nie mniej zaskoczył mnie, że myśli o tym i że chce. Bo myślałam że dla niego nie ma znaczenia ten kawałek papieru. Dla mnie ma, chociaż nie wiem, czy tak naprawdę tego chcę. No to mamy jeszcze czas, zanim wyskoczy z tym oficjalnie. O ile nic się nie zmieni.

      W każdym razie było romantycznie, ciepło i cudownie. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      czwartek, 09 kwietnia 2015 23:24
    • Odkrycie

      Przyszły wyniki taty z histopatologii. Wszystkiemu winna witamina B12 a właściwie jej brak: niedokrwistość typu AB, jak w Szczekliku sobie o tym poczytałam, to wszystko się zgadza. Łącznie z kolorem skóry, tarczycą i stanem otępiennym. Musi być lepiej, no nie ma bata.

      Tato, trzymaj się.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      czwartek, 09 kwietnia 2015 23:19
  • sobota, 04 kwietnia 2015
    • A życie pędzi

      jak szalone znów. Ale to norma chyba i tak być musi.

      Nadal czekamy na wyniki taty.

      W tym tygodniu gościliśmy gości, wieloletnich przyjaciół z Niemiec. Doświadczyłam odkrycia, że mój Michaś mówi po angielsku. Wreszcie. W zeszłym roku nie mógł się przełamać, a tu proszę. 

      Żebym jednak nie była cała w euforii, to zemdlał sobie w kościele, więc z euforii wpadłam oczywiście w panikę i zrobiłam mu badania. Okazało się, że ma bardzo niskie ciśnienie, więc mam teraz skierowanie do kardiologa i neurologa. No i zobaczymy. Nie nakręcam się również i teraz, ponieważ w kościele zwykle ja mdleję, więc tym razem się mu nie dziwię. Jedynie pediatra stwierdziła, że dzieci nie mdleją tak po prostu, stąd cały przegląd. I dobrze.

      Tymczasem siedzimy sobie w Kudowie z K i hodujemy Wielkie Brzuchy. Sami we dwoje, z pakietem do prywatnego jacuzzi - to taki mój prezent na imieniny od niego, spełnienie mojego marzenia.

      Dlatego nie mam znów czasu pisać, ale obiecuję, że nadrobię.

      Wesołych Świąt.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      sobota, 04 kwietnia 2015 17:08
  • poniedziałek, 23 marca 2015
  • wtorek, 17 marca 2015
  • poniedziałek, 16 marca 2015

Wyszukiwarka

Autorzy

Kanał informacyjny

;