Cwałem przez życie

Wpisy

  • czwartek, 18 września 2014
    • Chłopcy

      Chyba muszę to napisać, że świat nie jest tylko czarny i że o tym wiem. Moje dzieci z jasnymi oczami, uśmiechem o wielkich białych zębach i z tym charakterystycznym łypnięciem oka pt: "co zrobi mama, gdy jej to pokażę". Te moje Urwisy raczą mnie filmikami na Youtubie, zaśmiewamy się do łez, robimy razem lekcje (Piotrek), lub gadamy na tematy damsko-męskie (Michał). Wrzeszczymy też na siebie, gdy jestem zmęczona, żeby potem przytulić się i powyjaśniać pewne mechanizmy działania. 

      - mamo, chyba dziś lepiej się czujesz? - Piotrek wyraźnie mi si przygląda

      -? tak, a skąd wiesz?

      - bo nie stękasz, jak zakładasz buty. 

       

      - mamoooooooo! - wieczór przynosi ze sobą różne odgłosy, m.in. głos Piotrka wydobywający się z duzym nasileniem z jego pokoju

      - czemu tak krzyczysz? - pytam wchodząc do niego

      - a pogłaszczesz mnie? - pyta cichutko Piotruś - i pocałuj Furbiego, a potem zanieś go na korytarz, bo się go boję w nocy

       

      - nie, nie pójdę do pani pedagog! Nie i koniec! - wrzeszczy Piotrek spod łóżka. Weź tu go teraz wyciągnij do szkoły, jak się zaparł - mam przecież w planie na 8:55, a nie na 7:55!

      - ale dlaczego nie chcesz iść do pani pedagog, przecież ją poznałeś, jest bardzo miła - próbuję go przekonać

      - ale ma dziwną fryzurę!

      Masz babo placek.

       

      -Wyobraź sobie mamo, że dostałem minusa za nieprzygotowanie! - Michał wpada do domu wściekły jak osa - że niby nie miałem zadania domowego z niemieckiego!

      - a miałeś - pytam z rosnącą ciekawością

      - no nie, bo nie miałem zaznaczone i zapomniałem

      - jak to?

      - no tak, bo pani zabrała mi ćwiczenia, żeby zobaczyć, które zadania zadać, a oddała mi po 15min i zapomniałem zaznaczyć. No i nie zrobiłem i przypomniało mi się dopiero na lekcji. No i wyobraź sobie, że pani mnie opieprzyła i dała minusa!

      No o i tu trzeba odkręcić zakręcone myślenie mojego syna.

      Każdy dzień - niby to samo, a jednak każdy przynosi coś nowego.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      czwartek, 18 września 2014 08:53
    • Do tyłu

      Nie wiem co się ze mną dzieje ani dlaczego. Wyłączyłam się. Nic mi nie idzie. Nie mam siły na nic, nawet na to, żeby dom ogarnąć, czy obiad zrobić - to jest taki wysiłek, że już na nic więcej nie starcza mi energii. Nerki wraz z gorączką, rwa kulszowa, migrena, szczękościsk i okres - dopadło mnie w niedzielę z kulminacją w poniedziałek - dziś lepiej, został tylko ból od kręgosłupa, ale w takich chwilach odechciewa się żyć. A jeszcze jechałam na rozmowy o pracę, naszpikowana przeciwbólowymi i mając trudność z wrzuceniem sprzęgła, z uśmiechem przyklejonym na twarzy, który musiał wyglądać dość żałośnie. 

      Już miałam wziąć tę pracę, ale...nie dam rady. Mam wizję, że znów pracuję po 12h i nie widuję się z dziećmi. Ale nie mam pomysłu na nic innego. Jestem w pułapce. Niech mnie ktoś wypuści.

      Wczoraj do O. przyjechała moja mama pilnować dzieci mojego brata, bo opiekunka się rozchorowała. Zaprosiłam ją oczywiście, ale nie chciała przyjść. Ja mam przyjść do brata. Można kochać swoją matkę i jednocześnie jej nie cierpieć. Jestem tego przykładem. Nie mogę jej znieść, bo mnie rani. Pewnie ja ranię tak samo ją postępując wbrew jej woli, ale to moje życie. I ani ona się nie zmieni ani ja, więc będziemy sobie trwać w tym bólu, aż przestanie boleć, czyli do końca świata.

      I chociaż ze wszystkich sił chciałabym zniknąć, to wiem, że się tak nie da. Nie da się uciec od odpowiedzialności.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Do tyłu”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      czwartek, 18 września 2014 08:38
  • wtorek, 09 września 2014
    • Jakoś tak...sama nie wiem

      Nawał spraw, terminów, kłopotów, brak decyzyjności - spędzają mi sen z oczu.

      Plusy, to Piotrkowi podoba się w szkole, nawet dziś pierwszy raz w życiu zagrał CZYNNIE w piłkę nożną, tzn udało mu się kopnąć piłkę!

      Michał też zachwycony, nawet wf mu się podoba. do tego chyba się zakochał, bardzo dużo czasu spędza z pewną panną - spacery, rowery i te klimaty.

      Ja nie mogę się ogarnąć, jedyna rzecz, jaką robię systematycznie, to ćwiczenia. Nawet dziś koleżanka powiedziała mi, że schudłam, a w zasadzie na wadze niewiele się zmieniło, jakieś 2 kg, ale ciało inne chociaż jem wszystko i jakoś specjalnie się nie oszczędzam.

      W sobotę byłam z koleżanka na Szrenicy, była taka burza i tak lało, że w 30 min pokonałyśmy godzinną trasę w dół. Na drugi dzień nie mogłam wstać, a wczoraj musiałam się nażreć środków przeciwbólowych, żeby dojść na obcasach na rozmowę o pracę. A na górę wjechałam wyciągiem krzesełkowym. Aż nie wierzę, więc musiałam to napisać. I nawet nie umarłam. Mogę więc ten wyczyn jeszcze raz powtórzyć.

      Dziś w ogóle wielki dzień, mój brat pokonał 90 osób i został nowym szefem IT NA EUROPĘ w pewnej korporacji. Wszyscy się cieszą, ja też, chociaż dopadły mnie lęki, że mu odbije coś, albo, że mu się rodzina rozwali. Wiem, wiem, uprawiam czarnowidztwo i marudzę. Ale jestem dumną siostrą mądrego brata.

      Podjęłam już pewne kroki w sprawie pracy, zobaczymy, co się z tego wykluje. Czas zakasać rękawki, choćby nie wiem jak się nie chciało.

      A w międzyczasie uprawiam hobbistycznie sprzedaż mieszkań i najmy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Jakoś tak...sama nie wiem”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      wtorek, 09 września 2014 21:40
  • poniedziałek, 01 września 2014
    • Nic nowego

      Chłopcy w weekend spali u babci sami pierwszy raz od roku chyba. I co? i oczywiście babcia nakładła znów Michałowi do głowy, jak to K jest zły i rozbił naszą rodzinę. Na szczęście Michał swój rozum ma i powiedział mi o wszystkim mówiąc, że mam się nie martwić, bo on już babci dawno nie słucha.

      Co ja mam za matkę? Nigdy tego nie pojmę. Pomaga, gdy myślę, że po prostu jest chora psychicznie.

      Co do K2, to jednak miałam rację. Dziś okazało się, że mam jej pomóc w napisaniu jakiegoś pisma na uczelnię. Oczywiście, że pomogę, ale nie napiszę za nią, sprawdzę tylko. 

      Jutro idę na rozmowę o pracę. Sama nie wiem, czy chcę tam pracować, ale na 20 wysłanych ofert, tylko ta firma odpowiedziała, więc chyba nie mam co kręcić nosem, tylko zakasać rękawy i do roboty. Jak mnie zechcą, bo może finansowo nie przejdę. Kto wie. Ale nawet dla sportu warto, więc pojadę.

      A jednak jest coś nowego: dowiedziałam się, że kwalifikuję się na zwrot za podręczniki: dla dzieci z zespołem Aspergera. Jutro idę do szkoły dopytać, to byłby istny cud.

      Idę ćwiczyć.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 01 września 2014 21:35
  • niedziela, 31 sierpnia 2014
    • Wyjazdy i powroty

      Ten weekend był w ruchu - najpierw prawie 200km na wesele, K nie dał rady dojechać, dzwonił w nocy, że może będzie na 7 rano. Powiedziałam mu, żeby dał sobie spokój. Wesele było niefortunnie w piątek. Za to pojechałam z kuzynką i jej 80-letnimi rodzicami. Wujek pierwszy raz spał w hotelu, który miał pokoje z łazienką i telewizorem, całą drogę powrotną opowiadał nam o tym pokoju.

      Wesele było cudne: ciepłe, rodzinne i bawili się wszyscy. Wyskakałam się za wszystkie czasy, tylko K brakowało, bo chociaż był zaproszony, nie zdołał przesunąć terminów. Miał wcale nie przyjechać, ale udało mu się wyjechać w piątek i miałam lekki dylemat, bo z kolei mój tata ma imieniny 2 września i powiedziałam mamie, ze po weselu zostanę u nich, bo mama chciała w niedzielę wyprawić imieniny. 

      Z drugiej strony jak tu zostać, kiedy K w domu czeka? To zrobiłam taki manewr, że pojechałam w sobotę wieczorem do domu a w niedzielę, czyli dziś znów pojechałam do rodziców.

      Jutro szkoła - nie jestem na nią gotowa.

      Na nic nie jestem gotowa. 

      Z nowości: dziś na śniadanie przyszła do nas K2. I było całkiem miło - nie wiem, czy to przyjąć za dobrą monetę, czy czekać na rozwój sytuacji - potrzebuje czegoś czy nie? To właśnie jest przykre, że nie potrafię myśleć o niej, że może zrobić coś, co nie ma drugiego dna. Obym się myliła.

      I tęsknię za K. Okrutnie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      niedziela, 31 sierpnia 2014 23:17
    • Otrzeć się o śmierć

      Dziś dowiedziałam się o śmierci męża koleżanki. Nowotwór, zostawił dwie córeczki. W takich chwilach zawsze zawsze życie mi się przewartościowuje i moje problemy zaczynają mieć inny wymiar.

      Nie mogę przestać o tym myśleć. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      niedziela, 31 sierpnia 2014 23:06
  • środa, 27 sierpnia 2014
  • sobota, 23 sierpnia 2014
    • Ćwiczę

      Chodakowska mnie powala na pysk w przenośni i dosłownie. Źle się ze sobą czuję, nie umiem się odchudzać i w zasadzie nie chcę diet. I tak ich nie będe trzymać, bo po prostu nie będzie mi się chciała tego jedzenia przygotowywać.

      No ale tyle się słyszy o Chodakowskiej...wróciłam do skalpela i przy piątym ćwiczeniu padłam na twarz i zaryłam w dywan. Ale skoro ona to robi, to chyba jest to możliwe? Nie nie, nie przestałam ćwiczyć, dociągnęłam do końca, ale umarlam 10 razy po drodze. Znaczy to, że moje ćwiczenia były do dupy, bo ani nie schudłam, ani mięśni nie mam, ani kondycji nie poprawiłam. Jak wytrzymam z tym moim kolanem, to może coś z tego będzie.

      Nie miałam tydzień auta i mam zakwasy od chodzenia. Coś nieprawdopodobnego. Jak tu się więc dobrze czuć? Ani się człowiek obejrzał a przestał sie ruszać i tyle. Potem się dziwić, że się ma te kilka kg więcej.

      Jest jeszcze jedno "za" ćwiczeniami - podobno powinnam czuć się po nich szczęśliwsza. Zobaczymy.

      Doszłam do wniosku, że będę ćwiczyć codziennie, bo jak zalożę sobie 3xtydz, to nie będę ćwiczyć wcale. Tak to właśnie ze mną jest. Ciekawe ile wytrzymam. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Ćwiczę”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      sobota, 23 sierpnia 2014 16:15
  • poniedziałek, 18 sierpnia 2014
  • niedziela, 10 sierpnia 2014
    • ...

      Jak mam przejść na druga stronę muru? Czuję się jak w klatce, coś mnie w niej trzyma, paraliżuje mnie, nie pozwala działać.

      Gdybym mogła zamknęłabym się w swoim pokoju i nie wychodziła. 

      Dopadł mnie lęk. Przed zmianą, brakiem pracy, przed problemami z naszymi dziećmi, przed Rexem, przed tym co nieuchronne. Przed życiem.

      Muszę wstawać rano, bo są dzieci. Do tego ciągle ktoś przyjeżdża - to akurat błogosławieństwo, bo inaczej znikłabym jednak. Ale nie mam siły, żeby coś zrobić, spacer jest dla mnie wyzwaniem. Pisanie jest wyzwaniem, wysłanie CV jest wyzwaniem, ugotowanie obiadu jest wyzwaniem...

      Chwilowo życie mnie przerosło.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „...”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      niedziela, 10 sierpnia 2014 22:31