Cwałem przez życie

Wpisy

  • piątek, 21 listopada 2014
    • Chaosik. Taki malutki.

      Właśnie w tle leci Brodka, bo Piotrek odkrył nagle, że ma wieżę w pokoju. Brodka z pokoju Piotrka i śpiewający na głos Wyżej Wymieniony, wtórujący jej głośno i czysto - niekoniecznie z tekstami, które chciałabym, żeby śpiewał - ale to jest coś!

      A Brodkę kocham miłością wierną i niezmąconą. Jej muzykę czyli. Żeby nie było.

      Z innej beczki, to zajadam właśnie od tygodnia jakiegoś Body maxa i normalnie działam jak pershing! Ani specjalnie zmęczenia, humor jest i to całkiem niezły i werwę mam i w ogóle jest cool.

      Natomiast wczoraj zleciałabym ze schodów w pracy, co akurat żadną nowością dla mnie nie jest, a i dla współpracowników też nie, bo co rusz ktoś z tych schodów leci albo schodzi dziwnym krokiem. Takie to są schodki podchwytliwe.

      A dzisiejszą wisienką na torcie jest powrót K, który po dwóch tygodniach stęskniony wraca mknąc przez autostrady, na ile mu jego stary bus pozwoli, albowiem Toyota zjechała w środę już, albo jakoś tak. I teraz K2 z niej korzysta.

      A K2 to oddzielna historia, która obrała zaskakujący tor, bo się okazuje, jak nie macochuję, to jest całkiem fajnie. Jednak zołza jestem chyba. tak z perspektywy czasu patrząc. K2 też ma swoje za uszami, ale nikt nie wie, naprawdę NIKT, jak bardzo się cieszę, że te nasze relację stały się całkiem fajne, miłe i normalne, jeśli tak to określić można w naszym przypadku. Jednak zależało mi bardzo, żeby K2 chciała mieć te relacje ze mną DOBRE. Sądzę też, że to robota jej psychoterapeutki, bo odkąd wróciła na terapię to zmiana jest porażająca. Cud. W takim razie cuda się zdarzają. Nie rozkminiam tego, tylko się ciesze, bardzo, ogromnie, niesamowicie, a K razem ze mną.

      W niedzielę znów mamy wspólny obiad, tym razem z chłopcami, czyli będziemy wszyscy. 

      Ostatnio koleżanka z pracy powiedziała mi, że każda porażka przybliża do sukcesu. Mogłabym pomyślec, patrząc na swoje zycie, że do cholery, jakoś daleko mam ten sukces, skoro aż tyle porażek juz za mną i nie wiadomo ile przede mną! Ale z drugiej strony, jak spojrzę na to, że skoro ma przybliżać, to znaczy, że ten sukces jednak gdzieś jest. I chociaż nie wiemy: daleko czy blisko, to ważne, że JEST. I jakby tak spojrzeć z trzeciej strony, to K2 to sukces, moja praca też. I to, że K chce wracać do domu i nie może wytrzymać nawet dwóch tygodni, a jesteśmy razem 4 lata (i długo i krótko), to przecież też nasz sukces:)

      A teraz idę, bo mi woda w wannie wystygnie...

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Chaosik. Taki malutki.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      piątek, 21 listopada 2014 22:54
  • niedziela, 16 listopada 2014
    • Pęd

      Jestem zabiegana, ale...szczęśliwa. Tak. Dzisiaj sobie to uświadomiłam. Nowa praca jest satysfakcjonującą, chociaż nigdy bym nie pomyślała, że może tak być. Jest harówka i pęd, ale jest też wesoło. I są perspektywy na pieniądze, na czym mi najbardziej zależy, bo chcę wyjść na prostą. Przynajmniej finansowo.

      Dziś podpisałam 3 wniosek. Jak na początki, to całkiem dobrze. Nawet bardzo. 

      Dzieci zadowolone, K jakoś przędzie. Weekend spędziłam w świetnym towarzystwie i minął bardzo ciepło i rodzinnie. 

      Czekam na K, bo ma przyjechać w piątek i już nie mogę się doczekać. Ale życie mknie i to jest w tym akurat przypadku pocieszające. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      niedziela, 16 listopada 2014 23:52
  • środa, 05 listopada 2014
  • niedziela, 02 listopada 2014
    • Kraków

      K zarezerwował dla nas z okazji moich urodzin hotel w Krakowie. Jedziemy 28 listopada a ja już nie mogę się doczekać! Uwielbiam te nasze romantyczne wyjazdy!!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      niedziela, 02 listopada 2014 13:42
    • I mam odpowiedź

      A tu chyba moja odpowiedz na pytanie o aktorstwo i ZA w dziewczynek. Jednak symtopmy u obu płci są zupełnie różne. 

      http://niegrzecznedzieci.org.pl/asperger/specjalnie-dla-rodzicow-i-opiekunow/wzory-zachowan-i-rozwoj-dziewczat-z-zespolem-aspergera/

       

      Wiele rzeczy mi się w głowie układa i wyjaśnia. To ważne. Chociaż nie powiem, żeby było dużo łatwiej...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      niedziela, 02 listopada 2014 13:30
    • Piątek

      To jeszcze o piątku, który był dniem na maxa zabieganym, do tego stopnia, że nie zdążyłam zadzwonić do opiekunów. Rozmawiałam tylko chwilkę z Piotrusiem.

      Ok 16-tej tel - dzwonią opiekunowie.

      - czy u pani wszystko w porządku - słyszę pytanie w słuchawce

      - tak, tylko strasznie jestem zabiegana - mówię szybko - czy coś się stało?

      - to my myśleliśmy, że coś się stało, bo się pani dzisiaj nic nie odzywa, aż się przestraszyliśmy...

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      niedziela, 02 listopada 2014 13:16
    • Z niedowierzaniem

      No bo tak: przełamałam swoją niechęć i mam kontakt z K2 coraz lepszy, ale ale...im więcej wiem o niej od niej, tym bardziej myślę, że ma ...ZA. Zwariowałam? Jedyny temat, na jaki się da z nią porozmawiać, to jest zdrowe odżywianie z przerywnikiem na aktorstwo. Widzę w niej Piotrka, we wszystkim, co wspomina z dzieciństwa, to sa zachowania Piotrka, łącznie z tym, że ona nie je nie dlatego, że nie lubi, tylko dlatego, że nie wygląda. Jak Piotrek. W ogóle cała masa takich porównań. I w ogóle jedyne, co mi nie pasuje to właśnie...aktorstwo. No bo jak zagrać emocje, jak się ma ZA - to się raczej wyklucza chyba? Tylko że K2 nigdy nie mówiła, że chce grać coś konkretnie, tylko, że chce być gwiazdą. Dosłownie. No i jest jaśniutką dla K, dla mnie z zaciekami, ale coraz jaśniejszą.

      No i tak po tych moich przemyśleniach, jak zaczęłam podchodzić do niej jak do Piotrka, nie dziwić się a przyjmować, mówić wprost i nie oczekiwać zrozumienia, to zagrało. Wczoraj przyszła do nas na obiad, który sama zrobiła. Sama nie dlatego, żeby pomóc, ale dlatego, że nie je niczego, co zrobił kto inny niż ona. Bo się brzydzi. Pizza jest jedyną rzeczą, którą zjada na mieście i KFC. Bo jest z gotowców. Bez soli, bo nie lubi. Położone wszystko w taki sposób, żeby wyglądało. Odkrywa smaki, zaczęła jeść paprykę i kabaczka oraz marchewkę, do tego je kurczaka, więc jeszcze dodała gaszę gryczaną i wyszło kolorowo i smacznie. Potem powiedziała, że pierwszy raz gotowała dla kogoś innego niż dla siebie i że dla niej to był mega wyczyn zrobić coś dla trzech osób.

      K był pod takim wrażeniem, że aż nam zrobił latte, nauczył się obsługiwać ekspres (o, K2 wypija tez kawę, którą ktoś zrobił, u nas jest z kapsułek, więc sterylnie). Włożył w to całe serce, posypał czekoladą i z dumą zapodał, na co K2 po spróbowaniu rzekła, że się nie postarał, bo jej nie smakuje. Minę miał jak zbity pies, więc stwierdziłam, że to pewnie rodzaj kawy, bo kupiłam inne smaki, za to mi smakuje bardzo.

      Myślę, że nie zrobiłam sobie krzywdy zapraszając K2 na Wigilię. Od razu powiedziałam, że ma przynieść ze sobą to, co będzie jadła, żebyśmy zjedli razem, bo na pewno nie będzie jej smakować nic, co przygotuję.

      - no, na pewno nic nie zjem - odparła - przyniosę coś, może frytki. A pomysł świetny, pooglądamy sobie Gwiezdne Wojny.

      Nie wiem, czy pooglądamy, pewnie tak, ale patrzę na nią i ogarniam. A przynajmniej zaczynam.

      Dałam jej w prezencie urodzinowym śliczny komplet kolczyków i wisiorek, ręcznie robione i nietuzinkowe, bardzo bym chciała mieć takie same, ale nie miałam tyle kasy na dwa komplety. Pomyślałam, że nie ma bata, żeby się jej nie spodobały. Tknęło mnie jednak coś dając jej ten prezent. Powiedziałam, że to dla niej, z myślą o niej, ale jeśli jej się nie spodobają, to ma mi powiedzieć, bo nie chcę, żeby leżały w szafie.

      Ucieszyła się, odpakowała i...przymierzyła.

      - wiesz co, są bardzo ładne i ciekawe, ale nie w moim stylu, nie będę się w nich dobrze czuła - rzekła patrząc w lustro.

      W lipcu zrobiłoby mi się bardzo przykro. Teraz przyjęłam ze zrozumieniem, bo wiem, że taka informacja zwrotna to dla nas dużo. Spokojnie i bez nerwów. Z resztą sama dałam jej takie prawo.

      Powiedziałam, żeby w takim razie pokazała mi, co się jej podoba, bo chciałabym, żeby miała radość z prezentu a nic na siłę. Pokazała mi kolczyki za... ponad 800zł. Powiedziałam jej, że na ta chwilę to bez szans, ale jeśli chce, damy jej kasę zamiast prezentu, może sobie na nie zbierać. Trochę dostanie teraz, trochę na święta, może coś od babci, może sobie coś dołoży z zarobionych pieniędzy i będzie je miała. Ok. Znów spokojnie. Taki duży Piotrek.

      Ciężko powiedzieć o niej, że to kochana dziewczyna. Ale uświadomiłam sobie przez te kilka spotkań jedno: trzeba ją po prostu kochać taką jaka jest, to jest jej potrzebne. Nie znaczy to, że spełniać wszystkie zachcianki, ale też nie wściekać się na nią, tylko tłumaczyć i tłumaczyć.

      Dziś wiem, że gdybyśmy miały kolejne wakacje spędzić razem, byłoby mi cholernie trudno, ale na pewno wcześniej bym z nią usiadła i omówiła zasady, tłumacząc jej wpływ na chłopców i ich wychowanie. I jestem pewna, że to by podziałało, a K2 by się nie obraziła.

      Zrozumiałam też zachowanie K. Dlaczego za wszelką cenę chce ją uszczęśliwić. Wczoraj z nim rozmawiałam o moich odczuciach i zmianie podejścia do K2. Cudów nie ma, ale tyle w życiu od nas zależy. I czasem od czasu.

      Wczorajszy dzień był dla K cholernie trudny, stąd padła moja propozycja, żebyśmy zjedli wspólnie obiad z K2 i moja radość, że się K2 zgodziła. Ola jest gdzieś wśród świętych i to był jej dzień, a my mogliśmy go spędzić albo razem, albo chowając się po kątach i opłakując niedoszłe jej urodziny, studia, dzieci całe przyszłe jej życie lub wspomnienia. Myślę, że wcale by tego nie chciała.  

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      niedziela, 02 listopada 2014 13:13
  • wtorek, 28 października 2014
    • Jak gryzie koń?

      Czytamy wieczorem z Piotrkiem jego ukochane quizy o Kosmosie. Ponieważ czytamy je 150 raz, to Piotrek średnio się skupia, nie mówiąc o mnie:) Nagle zaczyna opowiadać o szkole, w końcu podciąga nogawkę od piżamy i pokazuje mi dziwnego siniaka.

      - widzisz mamo?

      - co to jest?- pytam zdziwiona

      - Michał, ten jeden z bliźniaków, mnie ugryzł, pokazywał mi JAK GRYZIE KOŃ...

      - Rety to, musiało cię strasznie boleć - mówię ze wspólczuciem

      - No tak i uciekałem przed nim, zrobiłem jakieś pięć okrążeń boiska, bo potem chciał mi pokazać, jak gryzie DINOZAUR...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Jak gryzie koń?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      wtorek, 28 października 2014 21:45
  • piątek, 24 października 2014
    • No to proszę Państwa...zaczynamy!!!

      Pierwsze spotkania z klientami:)

      Nigdy nie czułam się tak gruntownie przygotowana do pracy. "Ryłam" non stop przez 3 tygodnie, nie dosypiałam i nie ogarniałam niczego. Lepiej nie będzie. Chyba wpadanie z deszczu pod rynnę to moja specjalność, jeśli chodzi o czas pracy. Nie mam już siły na zmiany, ani na kolejne szukanie. Podejmuję tą rękawicę. K dziś bank cofnął kredyt obrotowy i nie wiem, co zrobimy.

      Przetrwaliśmy jednak tyle złych chwil, że i tą jakoś zniesiemy. Mam nadzieję.

      Chwilowo czuję się wyczerpana. Do cna. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      piątek, 24 października 2014 22:08

Wyszukiwarka

Autorzy

Kanał informacyjny

;