Cwałem przez życie

Wpisy

  • poniedziałek, 29 września 2014
    • Dzień Michała

      Dziś imieniny Michałka, które przebiegły niestety pod znakiem Piotrka - czyt. lekcje.

      Zamówiłam mu słuchawki, które sam sobie wybrał - fajnie, bo już długo o nich marzył. Zrobiłam mu ulubione ciasto, poszliśmy jeszcze do cukierni na lody i pozałatwiać parę spraw, co sprawiło, że czas na odrabianie lekcji znacznie się skurczył. 

      Na szczęście Piotrek miał dobry humor i powoli ogarnęliśmy - z matmy nic dzisiaj nie było zadane, albo nie zaznaczył w ćwiczeniach - wolę myśleć, że nic nie było.

      Rozmawiałam ze starymi opiekunami- chętnie się Piotrkiem zajmą, więc kamień z serca. Jutro idę zanieść im klucze. 

      Jutro idę też do fryzjera - muszę coś z włosami wymyślić, a potem kawka z koleżanką, którą bardzo lubię (koleżankę znaczy). 

      Dziś zdążyłam też do kosmetyczki, po paznokcie musiałam zrobić, a ta przyprowadziła koleżankę, która podejrzewa u swojego syna ZA. Powiedziałam jej, co mnie niepokoiło, ale wysłałam ją do dr Borysa - niech fachowiec z nią rozmawia, bo co ja tam wiem. Wszędzie widzę ZA, a może u je syna, to zupełnie co innego?

      Byłam też w banku i pokłóciłam się z klientem, który wszedł bez numerka i się wepchnął. Pokłóciłam się, a nie mam PMS. Może dlatego, że nie miałam czasu, Piotrek umierał z nudów, bałam się, że Michał będzie nas szukać, bo odłączył się na chwilę. Zdobyłam uznanie kolejki, szczególnie jak głośno powiedziałam do Piotrka, który zapytał, dlaczego pan tam wszedł bez numerka, że to przykład braku kultury. I że jak ktoś tak postąpi, to reszta czuje się oszukana. Pan poczerwieniał na twarzy a ludzie zaczęli się śmiać. W sumie, to nawet nie wiem, po co to zrobiłam, bo tylko się jeszcze bardziej nakręciłam. 

      Wieczór minął pracowicie - ciągle nadrabiamy z Piotrkiem miniony tydzień. Chwilę jeszcze pogadałam z Michałem, bo widzę, że się czuje opuszczony i zaniedbany przez matkę. Patrzę na niego i nie mogę uwierzyć, że mój malutki Michaś już jest taki wielki i fajny. W sumie chyba był zadowolony, bo cały wieczór ktoś do niego dzwonił z życzeniami.

      A środa coraz bliżej - nie mogę się doczekać. I sobota coraz bliżej - tu też nie mogę się doczekać, hehe. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 września 2014 22:18
  • niedziela, 28 września 2014
    • Kto to wytrzyma?

      Rex zadzwonił, że jak chcę, może wziąć dzieci na weekend, bo się stęsknił - e tym tyg u niego nie spali. Dzieci chciały a mi przydało się trochę odpoczynku. Zapakowałam Rexowi lekcje Piotrka, które pozostały do odrobienia i pojechali.

      Dziś wrócili - z lekcji zrobili tylko angielski w sobotę, dziś Piotrek nie chciał pracować. Dostał zakaz na komputer przez trzy dni - Rex obwieścił, że mało go nie pobił.

      Rozumiem go doskonale. Robiłam z nim pozostałe lekcje (w tym matmę, hehe) znów 4h. Zrobiliśmy jednak, ale nie wiem do końca, czy on coś z tego kuma czy nie.

      Szkoda, że my, rodzice, nie rodzimy się z umiejętnością radzenia sobie z dziećmi dysfunkcyjnymi, bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym.

      Muszę coś na koncentrację wymyślić, Piotrek kompletnie nie może się skupić, nudzi się i to jest główny problem na chwilę obecną.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      niedziela, 28 września 2014 22:37
  • sobota, 27 września 2014
    • K

      Nie moge sie go doczekac!!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      sobota, 27 września 2014 11:32
    • Piotrek i matma

      4h dziennie robimy 2 strony z ćwiczeń. Zadania trudne, bo np mnożenie dwucyfrowych liczb i trzeba znać kolejność działań. Piotrek od wtorku w domu, bo chory. Siedzimy więc nad tą matmą i mamy obliczyć np 36x6. W zeszycie ma to rozpisane, więc mu pokazuję: (30+6)x6=30x6+6x6 itd

      Piotrek z automatu się blokuje:

      - mamo, dlaczego tu jest nawias, co to w ogóle jest!

      Próbuję mu wyjaśnić o co chodzi, ale słyszę:

      - tak nie powinno być, co to w ogóle jest! W szkole pani nam mówiła (czyt. w klasie 1-3), że w nawiasie zapisujemy to, co powinniśmy zapamiętać, a nie w matematyce!!!

      Dobra, odkładamy matmę, zabieramy się za polski - za chwilę powinnam obmyśleć sposób, jak przekuć się przez mur. 

      Piotrek przepisał zaległe lekcje. Kiedy sprawdzam, niczego się nie mogę doczytać! Zdania zaczynają się od połowy linijki i co dwie linijki! Ręce mi opadły. Piotrek pisze lewą ręką, pisząc, zasłania sobie pół zeszytu. Nie jestem w stanie przeskoczyć jakości pisma. Specjalnie pisze zmazywalnym piórem, zmazujemy więc 3 razy i 3 razy poprawiamy. Na to samo. Zachowuję spokój, ale tylko na zewnątrz. Mam wielką ochotę powiedzieć:

      - kurwa Piotrek, ja wysiadam.

      Ale mówię: Piotruś, poczekaj chwilę, polski zostawiamy. Otwórz matematykę i zastanów się chwilkę nad pozostałymi zadaniami, ja zaraz wrócę.

      Wychodzę, bo nie mogę powstrzymać łez bezradności i wściekłości. Próbuję się uspokoić, ale dzwonię do Rexa, który wyjechał na cały tydzień:

      - słuchaj, proszę cię o pomoc z matmą. Piotrek się zawiesił, ja nie mam pomysłu i mam tak dość, że musiałam wyjść, bo nie wiem, co bym zrobiła w afekcie. Potrzebuję wsparcia.

      - jak ty wysiadasz, to co dopiero ja! Na samą myśl mam dość - mówi ze śmiechem, trochę mnie to rozładowuje.

      No tak, dzięki.

      Rozmawiamy jeszcze chwilę, Rex mówi, że pewnie, że pomoże, jak musi, ale w przyszłym tygodniu też go nie ma. Dobra, wracam do Piotrka. Patrzymy na zadanie. Piotrek nadal zawieszony, daję mu więc ściągę z tabliczki mnożenia, bo mam wrażenie, że nic nie pamięta. Że w ogóle zero. Nie rozumie nawet, że dzielenie jest odwrotnością mnożenia:

      - dlaczego mówisz mi o mnożeniu, jak rozmawiamy o dzieleniu! - jest wyraźnie zmęczony, nie dziwię mu się, bo jest chory. Mamy jednak codziennie 2 strony z ćwiczeń, nie zdążymy nadrobić, musimy chociaż trochę zrobić.

      - Piotruś, dobrze: ile jest 36 podzielone przez 6?

      - jakie przez, jakie przez? nie mówi się tak! 

      - a jak się mówi?

      - podzielone na!!!

      - dobrze, 36 podzielone na 6, ile to jest?

      - skąd mam wiedzieć????

      Powtarzam sobie, że spokój czyni cuda. Mówię mu więc spokojnie:

      - wiem, że wiesz, tylko jesteś zmęczony. Zostało nam zadań na 10 min i albo je zrobisz teraz ze spokojem, albo dzwonię do taty, że jak będziesz u niego - a to z nim będziesz robił teraz matematykę, jeśli tylko będzie w domu, to poproszę, żeby dał ci dodatkowe zadania. 

      Piotrek milcząco gapi się w ćwiczenia.

      - chcę cukierka - mówi, nie patrząc na mnie - podobno trzeba jeść coś słodkiego jak się dużo uczy.

      - myślę, że to dobry pomysł - mówię - przyniosę ci kawałek czekolady a ty w tym czasie zrób te zadania.

      Wracam i widzę, że wszystko zrobione!!! Klapię na krzesło obok Piotrka. Jutro jadę na cały dzień do Wro, będzie sam i będzie musiał zrobić sam część pozostałych lekcji.

      Robię kolację, po kolacji Piotrek ożywiony, nie chce iść spać - przegląda wszystkie książki o kosmosie i czegoś szuka, ma ich z 10. Jestem tak wykończona, że postanawiam wyjść na chwilę z domu i jadę na godzinę do galerii kupić coś na jutro do jedzenia. Wracam z m. in. pięknymi butami dla siebie niekoniecznie na jutro i niekoniecznie do jedzenia.

      - jak tam chłopcy? - pytam, wchodząc do domu. Trochę mnie to wyjście rozładowało.

      - wyobraź sobie mamo, że w żadnej książce nie ma odpowiedzi na moje pytanie! - Piotrek jest wyraźnie zawiedziony

      - na jakie pytanie?

      - dlaczego wszechświat się rozszerza! 

       

      Kolejny dzień. Wyjeżdżam do Wro. Instruuję Piotrka co ma zrobić i kiedy.

      - mamo, a zostawiłaś mi listę?

      - jaką listę?

      - no, to co mówiłaś, bo nie słuchałem. Co mam zrobić.

      Szlag. Lista. Że też o razu nie pomyślałam, że do niego trafia się listą!

      Przygotowuję więc i jadę. Ma kolejne dwie strony z matmy - robię test dla siebie i niego. Ustawiam stoper na 2h, mnie nie będzie ze 4. Po 2h ma zrobić lekcje. Dzwoni.

      - a mama, a jak zrobię tą matmę, to powiesz tacie, żeby nie dawał mi tych dodatkowych zadań?

      Jednak słucha.

      - dobrze, ale jak dobrze zrobisz zadania. 

      - ok

       

      Wracam z myślą, że zrobił ze dwa, trzy zadania, były trudne. Z niedowierzaniem patrzę na otwarte strony: zrobił wszystko i do tego dobrze.

      Nie nadążam. 

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      sobota, 27 września 2014 10:11
    • Tydzień zleciał

      Nie wiem, jak to się stało, dopiero co była niedziela!!! K siedzi w aucie i wraca, dopiero co wyjechał! 

      Jestem na adrenalinie, czuję, że mam szansę zjechać z ronda i zacząć normalnie funkcjonować. Ciekawe, czy za pół roku nadal będę tak pozytywna ;-)

      Pozbyłam się wszelkich wątpliwości co do tej firmy. Musiałam dać namiary na referencje - miałam dać telefony, dałam 5. Dzwonili, wyszło bdb.

      Jedyne co mnie martwi, to Piotrek  -nie ogarniam zadań domowych, wątpię, czy jakakolwiek opiekunka to wytrzyma - poza tym nie mogę nikogo zatrudnić. Potrzebuję pedagoga, który zna mechanizmy i nie ubije Piotrka w afekcie. W alternatywie mam jeszcze starych opiekunów i chyba jednak skorzystam, może zgodzą się przychodzić do nas a nie Piotrek do nich. 

      Będzie dobrze, będzie dobrze, będzie dobrze....

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      sobota, 27 września 2014 09:32
  • niedziela, 21 września 2014
    • K

      Wyjechał przed chwilą. Mam nadzieję, że naładowalam mu trochę akumulatory. 

      Patrzyłam na niego dziś nocy, to taki czas, kiedy wiele myśli wreszcie dochodzi do głosu. Chciałabym, żeby był przy mnie całe życie. 

      A w wazonie znów stoi świeża róża.

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 września 2014 16:36
    • Skrzydła

      Z niedowierzaniem zaobserwowałam, że odrosły:)

      Może jakoś uda się je zaczarować, żeby znów nie odpadły?

      :)

       

       

      Z rozmowy rekrutacyjnej:

      - co panią najbardziej w życiu ucieszyło?

      Długo myślałam, bo zwykle wiele rzeczy mnie cieszy.

      - to, że mam marzenia, bo był czas, kiedy ich nie było. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 września 2014 16:32
  • sobota, 20 września 2014
  • czwartek, 18 września 2014
    • Chłopcy

      Chyba muszę to napisać, że świat nie jest tylko czarny i że o tym wiem. Moje dzieci z jasnymi oczami, uśmiechem o wielkich białych zębach i z tym charakterystycznym łypnięciem oka pt: "co zrobi mama, gdy jej to pokażę". Te moje Urwisy raczą mnie filmikami na Youtubie, zaśmiewamy się do łez, robimy razem lekcje (Piotrek), lub gadamy na tematy damsko-męskie (Michał). Wrzeszczymy też na siebie, gdy jestem zmęczona, żeby potem przytulić się i powyjaśniać pewne mechanizmy działania. 

      - mamo, chyba dziś lepiej się czujesz? - Piotrek wyraźnie mi si przygląda

      -? tak, a skąd wiesz?

      - bo nie stękasz, jak zakładasz buty. 

       

      - mamoooooooo! - wieczór przynosi ze sobą różne odgłosy, m.in. głos Piotrka wydobywający się z duzym nasileniem z jego pokoju

      - czemu tak krzyczysz? - pytam wchodząc do niego

      - a pogłaszczesz mnie? - pyta cichutko Piotruś - i pocałuj Furbiego, a potem zanieś go na korytarz, bo się go boję w nocy

       

      - nie, nie pójdę do pani pedagog! Nie i koniec! - wrzeszczy Piotrek spod łóżka. Weź tu go teraz wyciągnij do szkoły, jak się zaparł - mam przecież w planie na 8:55, a nie na 7:55!

      - ale dlaczego nie chcesz iść do pani pedagog, przecież ją poznałeś, jest bardzo miła - próbuję go przekonać

      - ale ma dziwną fryzurę!

      Masz babo placek.

       

      -Wyobraź sobie mamo, że dostałem minusa za nieprzygotowanie! - Michał wpada do domu wściekły jak osa - że niby nie miałem zadania domowego z niemieckiego!

      - a miałeś - pytam z rosnącą ciekawością

      - no nie, bo nie miałem zaznaczone i zapomniałem

      - jak to?

      - no tak, bo pani zabrała mi ćwiczenia, żeby zobaczyć, które zadania zadać, a oddała mi po 15min i zapomniałem zaznaczyć. No i nie zrobiłem i przypomniało mi się dopiero na lekcji. No i wyobraź sobie, że pani mnie opieprzyła i dała minusa!

      No o i tu trzeba odkręcić zakręcone myślenie mojego syna.

      Każdy dzień - niby to samo, a jednak każdy przynosi coś nowego.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      czwartek, 18 września 2014 08:53
    • Do tyłu

      Nie wiem co się ze mną dzieje ani dlaczego. Wyłączyłam się. Nic mi nie idzie. Nie mam siły na nic, nawet na to, żeby dom ogarnąć, czy obiad zrobić - to jest taki wysiłek, że już na nic więcej nie starcza mi energii. Nerki wraz z gorączką, rwa kulszowa, migrena, szczękościsk i okres - dopadło mnie w niedzielę z kulminacją w poniedziałek - dziś lepiej, został tylko ból od kręgosłupa, ale w takich chwilach odechciewa się żyć. A jeszcze jechałam na rozmowy o pracę, naszpikowana przeciwbólowymi i mając trudność z wrzuceniem sprzęgła, z uśmiechem przyklejonym na twarzy, który musiał wyglądać dość żałośnie. 

      Już miałam wziąć tę pracę, ale...nie dam rady. Mam wizję, że znów pracuję po 12h i nie widuję się z dziećmi. Ale nie mam pomysłu na nic innego. Jestem w pułapce. Niech mnie ktoś wypuści.

      Wczoraj do O. przyjechała moja mama pilnować dzieci mojego brata, bo opiekunka się rozchorowała. Zaprosiłam ją oczywiście, ale nie chciała przyjść. Ja mam przyjść do brata. Można kochać swoją matkę i jednocześnie jej nie cierpieć. Jestem tego przykładem. Nie mogę jej znieść, bo mnie rani. Pewnie ja ranię tak samo ją postępując wbrew jej woli, ale to moje życie. I ani ona się nie zmieni ani ja, więc będziemy sobie trwać w tym bólu, aż przestanie boleć, czyli do końca świata.

      I chociaż ze wszystkich sił chciałabym zniknąć, to wiem, że się tak nie da. Nie da się uciec od odpowiedzialności.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Do tyłu”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      grazkaj12
      Czas publikacji:
      czwartek, 18 września 2014 08:38